Bąbel. Tak pieszczotliwie bliscy mówili o Agnieszce.
Tytan pracy. Prawdziwa artystka. Dobry człowiek. Można tak wymieniać bardzo długo. Trudno pisać o kimś, kto odszedł tak niedawno, a już pozostawił po sobie tak wiele. To dzięki jej pracy, sięgnęłam po Murakamiego. Książki nie ocenia się po okładce, ale jeśli potrafi ona podkreślić piękno jej wnętrza, to jest to ideał. Ona potrafiła z kilku symboli wyczarować dziurkę od klucza, zachęcającą, by otworzyć drzwi, by potem czerpać pełnymi garśćmi.
Agnieszka Spyrka zmarła po długiej i wyczerpującej chorobie 9 września. Miała niespełna 35 lat. Jeszcze tydzień przed śmiercią oddała do druku ostatnią okładkę. Przez siedem lat zaprojektowała ich około tysiąca.
Na ostatnich targach wydawcy, dla których pracowała, czyli: MUZA SA, W.A.B., Znak, Wydawnictwo Literackie i Jacek Santorski & Co, postanowili jej podziękować. Dzięki nim, mogłam przez niemal pół godziny usiąść przy małym stoliczku, w sąsiedztwie gwaru innych stoisk i wyłączyć się na te dźwięki. Do rąk kolejno brałam kolejne tytuły i chłonęłam obrazy pozostawione przez Agnieszkę. A ona zaglądała mi przez ramię, niemal wychylając się z plakatu zza moich pleców.
Gdy weźmieci do ręki książkę Murakamiego, czy Shan Sy - pomyślcie o Agnieszce.
Oto jej niektóre prace:


Gdy w czwartek dojechałam razem z operatorem na warszawskie Międzynarodowe Targi Książki w PKiN - nie było jeszcze kolejek po bilety. Mimo to, na stoiskach już panował tłok. Większość z odwiedzających miała na sobie zawieszki.
Byli to głównie bibliotekarze, krytycy, wydawcy, redaktorzy - ale także i autorzy. Ci mało znani, często nierozpoznawalni, tylko przemykali. Ci ze znanymi twarzami, zrelaksowani (jak np. pani Beata Tyszkiewicz, promująca - TAK! - swoją książkę).
To był ich dzień. Czuło się napięcie, gdzie niegdzie wybuchały kłótnie, z komentarzem:
- Nie rozumiesz, że dla nas to najważniejsze dni w roku?
Ale gdy przed kamerą pytałam:
- Co dają wam targi? - odpowiadali zgodnie. - Image. Bo na pewno nie dają sprzedaży.
Na tą branża nie powinna jednak narzekać. Ubiegły rok był rekordowy. Polacy kupili w ubiegłym roku ponad 147 mln książek za niemal 3 mld zł.
Paradoks polega na tym, że mimo to, nadal jesteśmy w tyle za innymi krajami europejskimi pod względem poziomu czytelnictwa.
Tylko 38% z nas miało w ubiegłym roku książkę w ręku... i ją przeczytało!
Okazuje się, że Polacy kupują przeważnie książki edukacyjne. Naród postanowił więc, wziąć się za dokształcanie.
Literatura piękna nadal okazuje się zbyt trudna dla przeciętnego Kowalskiego. A szkoda. Oczywiście nie dotyczy to Harry'ego Pottera.
Ostatni tom z serii , sprzedał się w nakładzie 595 tys. egzemplarzy i zapewnił wydawnictwu "Media Rodzina" niemal 300-procentowy wzrost obrotów.
Dalej też łatwo można wymienić liderów sprzedaży: Zysk i S-ka wypromowała dwoje autorów - publikującą od dwóch lat, Małgorzatę Kalicińską, czyli autorkę powieści: "Dom nad rozlewiskiem", "Miłość nad rozlewiskiem" i "Powroty nad rozlewiskiem" (w sumie 352 tys. sprzedanych egz.) oraz Wojciecha Cejrowskiego, którego relacje z podróży osiągnęły sprzedaż 260 tys. egz. Hitem okazała się oczywiście również nowa powieść Katarzyny Grocholi, trafiając do 161 tys. czytelników (czy też może czytelniczek).
Spośród zagranicznych autorów, najlepiej sprzedawał się Carlos Ruiz Zafón, którego "Gra anioła" trafiła do ponad 171 tys. osób, a także Paulo Coelho (około 150 tys. egz.)
Akurat nikt ani z polskich liderów, ani zagranicznych, nie byli moimi, ale już przywykłam, że mój gust zazwyczaj odbiega od gustu większości czytelników.
Dziś w targowych wnętrzach panował prawdziwy tłok.
Kolejki ustawiały się m.in. do Bohdana Butenki, który podpisywał książki "Pan Maluśkiewicz i wieloryb" oraz "KrUlewna śnieżka". Amerykański dziennikarz Tim Weiner składał autografy na historii CIA zatytułowanej "Dziedzictwo popiołów". Powodzeniem cieszył się też prof. Jerzy Bralczyk.
Ale największe atrakcje są zaplanowane na jutro.
Jeśli ktoś wybiera się na targi z dziećmi - polecam szczególnie o godz. 13:00 wizytę na promocji przepięknej książki „Dziadek i Niedźwiadek" Łukasza Wierzbickiego. Zresztą atrakcją dla milusińskich ma być... właśnie niedźwiedź :-)
Nie wspomnę już o zachwalanym przeze mnie wcześniej autorze „Kolekcjonera kości", czy też o Andrzeju Wajdzie, który ma podpisywać wydanie filmowe „Tataraku".
Jedynym mankamentem targów jest dla mnie straszna duchota, panująca w PKiN. Jeśli jednak ktoś nie ma zamiaru tam spędzić całego dnia, jak ja, zapewne nie będzie mu to zbytnio przeszkadzać.
piątek, 19 marca 2010
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | ||||
| 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Dziennikarka (teraz tv, dawniej radio i prasa), pisząca prozę, ale czasami i poezje. Do poczucia normalności potrzebuje towarzystwa ludzi i zwierząt - szczególnie psów, koni, kotów. Kocha przyrodę, wędrówki i podróże.